sobota, 11 stycznia 2014

Miłość w czasach zarazy


     Dzieło uznawane za wybitne. Po przeczytaniu nikogo nie dziwi dlaczego. Zachwyca niemal wszystkim: od języka, przez postacie, opisy, akcję aż do zakończenia.

     Ktoś może powiedzieć, że nudne i ciężkie. Rzeczywiście sama zaczęłam spodziewając się lekkości czytania jaka towarzyszyła mi przy Copperfieldzie czy Nędznikach, jednak przeczytawszy pierwsze półtorej strony wróciłam do początku aby zrozumieć (ze zdziwieniem, że wcześniej pominęłam ten fakt), że ktoś umarł. Więc jak widać- niekonwencjonalny początek, bo powieść zaczyna się śmiercią.

     To właśnie trzeba zauważyć, za ten literacki trik należą się Marquezowi brawa. Zaczynając od opisu śmierci i dnia codziennego osiemdziesięcioletniego doktora Urbino, od opowieści o jego życiu z żoną, nietypową, piękną Ferminą Dazą pokazuje czytelnikowi jak oni się kochają, czym jest ich miłość, jak wyglądała, jaka silna jest łącząca ich więź. Sprawia on też że snuta dalej historia staje się już tylko wspomnieniami, tęsknotą za młodością, za dawnym życiem, więc czytelnik nie buntuje się przeciwko Ferminie, nie denerwują go jej decyzje, nie przeżywa zbyt mocno jej młodzieńczej miłości. Znaczy: przeżywa ją, ale łagodnie, bez uniesień, bez zbędnych emocji- wręcz rozsądnie.
    
     Nigdy nie spotkałam się z czymś takim jak w Miłości... , mianowicie książka ta sprawia wrażenie, że jest całym życiem tych trzech osób- Ferminy Dazy, Juvenala Urbino i Florentina Arizy, że kiedy się ją otwiera znajdujemy się na prawdziwych Karaibach w Kolumbii, że widzimy te ulice tętniące życiem. Wszystko jest napisane tak łagodnie i swobodnie, aby czasem, w odpowiednim momencie zaskoczyć nas przekleństwem czy pełną kurew sentencją.

     Powieść zmusza do refleksji, ale raczej nie nad wartościami moralnymi lecz nad tym co się właśnie przeczytało. Wciąga niezmiernie, ale w środku zdania potrafiłam pomyśleć "koniec na dziś" bo w głowie się nie mieści coś tak pięknego, mądrego a zarazem prostego.

     Jest wyzwaniem. Dla kogoś, kto postawił sobie za cel przeczytać klasyki i dla miłośników książek. Każdy powinien się zastanowić, zanim po nią sięgnie czy jest gotowy na to wyzwanie, czy mu sprosta i co będzie później.

     Ja- dwa tygodnie po skończeniu- nadal jestem równie przerażona jak Fermina Daza opowieścią o zamordowaniu dwojga staruszków, którzy wypłynęli łodzią na jezioro. Po ich śmierci okazało się, że oboje od wielu lat mieli romans, mimo, że każde miało swoją własną, dużą rodzinę. I to chyba właśnie jest Miłość w czasach zarazy. Miliony historii tworzące jedną, o której nie można zapomnieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz