piątek, 10 stycznia 2014

Melancholia



    Depresja.



      Z tym problemem boryka się Justine, główna bohaterka filmu Melancholia. Jest to piękna blondynka, grana przez Kirsten Dunst, którą poznajemy w dniu jej wesela. Chodzi rozdrażniona, podejmuje decyzje, które dziwią, wywołują sprzeciw ale i szokują- a to wszystko podczas jednego wieczoru, który miał być najszczęśliwszy w jej życiu.



      Wesele organizowała jej siostra Claire (grana przez Charlotte Gainsbourg) wraz z mężem. To właśnie siostra zajmuje się Justine, kiedy ta nie ma siły ani chęci, żeby wykonywać najprostsze czynności.



      Cały film mógłby się ciągnąć w nieskończoność, jednak zza Słońca wyłania się nieznana wcześniej planeta, która zbliża się- i oddala od Ziemi. Według obliczeń "naukowców" ma ona się z nami zderzyć. Mąż Claire skrzętnie to przed nią ukrywa, sam w ten fakt do końca nie wierzy.

      Film niebywale piękny, chociaż nierzeczywisty. Duży plus za to, że nie jest katastroficzny- nie ma ogólnej paniki, uciekających tłumów, nie ma nawet telewizji lub radia. Opiera się na relacjach między siostrami, które po wielu trudnych chwilach zdobyły się na "rozmowę" w ostateczności. Zmusza do myślenia już w trakcie, na początku akcji. I wzbudza emocje- nawet jeśli irytuje, bo nie znamy intencji Justine, to właśnie dlatego jest dobry. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz